Polecamy

Co słychać?

„Tramwajem przez Matejki” – rozmowa z Józefem Finsterem

Rozmowa z » „Tramwajem przez Matejki” – rozmowa z Józefem Finsterem

2015-07-24 09:36

O nowym prezydencie Gorzowa, o tym, gdzie powinny jeździć tramwaje w Gorzowie, a także o działaniach Lubuskiej Fundacji Zachodnie Centrum Gospodarcze rozmawialiśmy z jej prezesem Józefem Finsterem.

Kurier Gorzowski: Jakie obecnie projekty realizuje Lubuska Fundacja Zachodnie Centrum Gospodarcze?

Józef Finster: Fundacja na razie zakończyła bardzo duży projekt – Viadukt Innovativ 2. Był to projekt transgraniczny, bo obejmował całe województwo lubuskie i północną cześć Brandenburgii. Viadukt Innovativ II był efektywny, jak i efektowny, bo zakończył się dużym sukcesem i Ministerstwo Gospodarki Niemiec zaproponowało nam rozszerzenie podobnego projektu z nowej edycji budżetowej, na całą Brandenburgię i całe województwo lubuskie. Przygotowujemy więc projekt Innova 2020. Mamy jednego stałego partnera, tj. Business and Innovation Centre we Frankfurcie nad Odrą, ale doszedł też Park Technologiczny Forst i Euroregion Nysa-Sprewa- Bóbr. To też będzie bardzo duży projekt mający znaczenie dla wymiany transgranicznej, dla wspierania mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Projekt już jest opracowany, odbyło się już kilka spotkań partnerów i chcemy, by rozpoczął się 1-ego stycznia 2016 roku. To tyle, jeśli chodzi o projekty. W tej chwili ogólnie panuje taka niemoc przedwyborcza, ponieważ wszyscy nie zajmują się gospodarką i jej wzmacnianiem, tylko wyborami i oczekiwaniem na to kto wygra.

K.G.: A co jeśli chodzi o Inkubator Przedsiębiorczości? W jakiej jest obecnie „kondycji”?

J.F.: Kondycję Inkubatora w poprzednim okresie bym ocenił na rewelacyjną. Była duża liczba oczekujących. Obecnie wobec zapaści gospodarczej oceniłbym ją na 4. Nie mamy pełnej obsady. Jest to spowodowane decyzją poprzednich władz miasta Gorzowa o wyłączeniu 4-ego piętra i rozwiązaniu przez nas umowy z 12 podmiotami, bo miał tam się znajdować Związek Celowy MG-6. Przez okres pół roku rozwiązywaliśmy umowy, przenosiliśmy ludzi z piętra na piętro, przystąpiliśmy do remontu.  Później się okazało, że instytucja ta została umiejscowiona na ulicy Teatralnej i my zostaliśmy z ręką w nocniku. To spowodowało dwie rzeczy - z jednej strony taki brak zaufania do nas, bo wszyscy wiedzieli, że tu jest pewnie i nikt ich nie ruszy, a to są młodzi ludzie i byli rozżaleni. Bo drugi element tej sytuacji polegał na tym, że każdy się przyzwyczaił i miał jakieś wyposażenie swoich firm, kontakty i miejsce, a my byliśmy zmuszeni zabrać im to wszystko.

K.G.: No dobrze, ale czemu tak się właściwie stało? Skąd się wziął ten bałagan z przenosinami?

J.F.: Takie dostałem polecenie od wiceprezydenta i to realizowałem. Później się okazało, że nastąpiła zmiana na jeszcze innym szczeblu i kazano nam jeszcze tu ich dalej trzymać. To były jakieś dziwne rozgrywki, w szczegóły których nie chcę wchodzić, bo to nie moja rola. Dostałem polecenie i je wykonałem. Uchwałą Rady Fundacji musiałem anulować decyzję władz miasta. To tak wygląda ta sytuacja. A jeśli chodzi o obłożenie, to choć nie mamy pełnego, to staramy się to osiągnąć. Mamy ciekawe możliwości lokalizacyjne i parkingowe. Także ci wszyscy, którzy chcą otworzyć działalność gospodarczą, mogą liczyć na naszą pomoc, na dobrą lokalizację i nowoczesne biura z pomocą finansową i biznesową. Pomagamy także w zdobyciu bezzwrotnej dotacji.

K.G.: Trwa obecnie audyt w miejskich spółkach. Rozumiem, że Lubuska Fundacja Zachodnie Centrum Gospodarcze jako fundacja miejska też jest obecnie kontrolowana?

J.F.: Fundacja jest bez zmian, jak Pan wie. My nie jesteśmy objęci audytem, bo nie jesteśmy spółką miejską, tylko fundacją. Fundacja rządzi się innymi prawami. My nie obawiamy się niczego, bo jesteśmy po kontroli Urzędu Kontroli Skarbowej, która trwała kilka miesięcy. W tej chwili jesteśmy w trakcie kontroli przez wydział Urzędu Wojewódzkiego zajmujący się funduszami europejskimi. W zeszłym roku mieliśmy 3 bardzo duże kontrole. My jesteśmy tak właściwie kontrolowani non stop w lewo i w prawo. Kończy się jedna kontrola, to zaczyna się kolejna.

K.G.: Przejdźmy teraz do Gorzowa. Jak Pan ocenia pierwsze pół roku rządów prezydenta Wójcickiego. Czy nie była to jedynie zmiana dla zmiany?

J.F.: Wybór nowego prezydenta jest pewnym zaskoczeniem, ponieważ kampanię zaczął dosyć późno. Była to bardzo dynamiczna kampania, przy bardzo sprzyjających mu mediach i przy naprawdę słabej kampanii Jędrzejczaka. Myślę, że Jędrzejczaka zaszczuto i on nie wykazywał takiej jak zwykle energii. Bo trzeba sobie powiedzieć, że przez ten czas rządzenia zrobił dużo dla Gorzowa a też mu tego nie ułatwiano. Myślę, że to co w tej chwili trwa to kompletowanie ekipy i szykowanie programu. W przeciwieństwie do prezydentów dużych miast, którzy mają za sobą partie polityczne i programy, Wójcicki musi sam stworzyć ekipę i program dla miasta. Musi stworzyć taką ekipę, które zrealizuje jego cele i myślę, że przede wszystkim musi te cele przedstawić. On ma duże doświadczenie w pracy dla Deszczna, jest młody i kreatywny. Dotychczas jednak nie przedstawił żadnego programu dla Gorzowa.

K.G.: Wygrana Wójcickiego była zaskoczeniem chyba nawet dla samego prezydenta?

J.F.: Wie pan, nikt nie jest pewny wygranej. I on też nie był pewien. Dla niego to na pewno było zaskoczeniem pozytywnym. Myślę, że zaskoczeni byli także mieszkańcy, a nawet ci co zajmują się polityką samorządową.

K.G.: Czy nie brakuje Panu konkretnych działań?

J.F.: Obecny budżet miasta był konstruowany jeszcze przez poprzednie władze. Cele strategiczne, jakie Wójcicki będzie chciał osiągnąć, będziemy mogli poznać dopiero w roku 2016, bo to będzie jego budżet. To będą jego przemyślenia i jego ekipy oraz zabezpieczone będą na to środki. W tej chwili trudny jest dla niego ten start, gdyż brakuje środków europejskich - tych pomocowych. I to co oni teraz robią to taka praca na przyszłość.

K.G.: Czy nie jest to takie przeciąganie i granie na czas, podczas gdy trzeba działać?

J.F.: Nie można tak powiedzieć. Myślę, że byłoby to nieuczciwe. Na pewno on i jego urzędnicy ciężko i intensywnie pracują. Niech Pan zwróci uwagę, że trafił na bardzo niekorzystny moment polityczny w zarządzaniu: wybory prezydenckie, gdzie wszyscy się zajmują polityką, a nie samorządem. Teraz wybory parlamentarne. Różne ustawienia, gry polityczne… i to nie sprzyja takiej pracy organicznej dla miasta. Myślę, że dopiero zobaczymy na co go stać.

K.G.: Czy to jest w porządku i dobre dla miasta, że prezydentem została osoba, która do końca tego nie chciała i która teraz przedstawi dopiero nam program?

J.F.: Nie można mówić, że przyszedł człowiek znikąd. Przyszedł Wójcicki i ludzie obserwowali to co się dzieje w Gminie Deszczno, a tam działo się sporo. Muszę Panu powiedzieć, że też od lat obserwuję Deszczno i jak przyszedł Wójciki to skończył się marazm i gmina dostała kopa. Zasługi ma bardzo duże dla gminy i ludzie to widzieli w mieście, dlatego jego wybrali, a nie kogo innego.

K.G.: Jak Pan ocenia ostatnią obniżkę stawek za wynajem lokali pod handel i gastronomię?

J.F.: Źle to oceniam. Myślę, że to nie rozwiązuje problemu. Tu są potrzebne drastyczne rozwiązania. Moje zdanie jest takie, że należy wynająć lokale po 1 zł za metr. Wtedy miasto nie będzie dokładało do ich ochrony, przyjdzie podatek od nieruchomości, klienci zostawią pieniądze, więc w formie podatków pośrednich przyjdą pieniądze do miasta. Zainwestują, będzie się coś działo, będą miejsca pracy, będą różne inne formy. W miastach niemieckich sklepy wynajmowane są nie za 1 euro za metr,  ale 1 euro za cały lokal. Takie działania mocno ożywiają miasta.

K.G.: Wiem, że bliski jest Panu temat rozwoju sieci tramwajowej. Pana zdaniem, gdzie powinny jeździć tramwaje w Gorzowie?

J.F.: Trzeba już podjąć decyzję, gdzie tramwaje mają jeździć, bo widzę, że tam, gdzie miały jeździć już posadzono drzewa i niedługo trzeba będzie zapłacić majątek za wycinkę drzew pod budowę linii tramwajowych. Myślę, że konieczne byłoby puszczenie tramwaju przez Park Kopernika i na dół połączenie z Kazimierza Wielkiego z tą pętlą i wejście drugą pętlą w osiedle Górczyn. Myślę, że ciekawe, choć trochę skomplikowane ze względu na ukształtowanie terenu byłoby puszczenie tramwajów ulicą Matejki aż do ulicy Złotego Smoka. Choć muszę Panu powiedzieć, że byłem niedawno w Lizbonie i tam tramwaje jeżdżą po jeszcze bardziej skomplikowanych i stromych wzniesieniach. Gorzów posiadał tramwaje jako jedno z pierwszych miast w Europie. Rajcy miejscy wybierając kiedyś tramwaje, byli pierwszymi przed Warszawą i innymi miastami europejskimi, choćby takimi jak Petersburg. U nas było to wcześniej.

K.G.: Dziękuję Panu za rozmowę.

 

              mag

 

  • Dodaj link do:
  • wykop-pl
  • facebook.com
logo_kurier_gorzowski.png

                 

       Od autorów blogu:

 

       Założyliśmy blog wielu autorów - "Kurier Gorzowski" - aby za jego pośrednictwem, niejako w charakterze "kuriera" przekazywać Państwu istotne informacje z obszaru gmin powiatu gorzowskiego i sąsiednich powiatów. Liczymy również na Państwa pomoc w pozyskiwaniu ciekawych informacji z naszego regionu i zachęcamy do komentowania wpisów na naszym blogu.

                                                                                                                                                                                                                    autorzy Kuriera Gorzowskiego

info@kuriergorzowski.pl

W krzywym zwierciadle
Czy Gorzów powinien być "Wielkopolski" ?
Sonda