Polecamy

Co słychać?

„W Gorzowie nie będzie dobrze” – wywiad z Tadeuszem Jędrzejczakiem

Rozmowa z » „W Gorzowie nie będzie dobrze” – wywiad z Tadeuszem Jędrzejczakiem

2015-08-16 13:44

Minęło prawie 10 miesięcy, kiedy prezydentem Gorzowa został Jacek Wójcicki. Spotkaliśmy się z byłym, wieloletnim włodarzem miasta – Tadeuszem Jędrzejczakiem. W rozmowie z nami, ocenił swojego następcę i skrytykował brak działań. Opowiedział nam także, dlaczego zdecydował się wystartować  do Senatu w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Kurier Gorzowski: Na początek porozmawiajmy o nadchodzących wyborach parlamentarnych. Dlaczego Senat i dlaczego PSL?

Tadeusz Jędrzejczak: Zabiegam o poparcie zarówno Polskiego Stronnictwa Ludowego, jak i Zjednoczonej Lewicy. Jestem po wielu rozmowach z władzami PSLu, ale rozmawiam także z SLD i chciałbym, żeby lewica mnie także poparła. Jestem od wielu lat związany ze środowiskami lewicowymi i uważam, że moja kandydatura zgłoszona przez PSL i poparta przez Zjednoczoną Lewicę daje szansę, żeby zdobyć dobry wynik do Senatu.

K.G.: Czyli prawdopodobnie oprócz PSLu będzie popierać Pana także Zjednoczona Lewica?

T.J.: Tak. Myślę, że tak się stanie.

K.G.: A dlaczego Senat, a nie Sejm? Posłowanie zna Pan przecież dobrze.

T.J.: Myślę, że w Sejmie powinni znaleźć się ludzie, którzy wchodzą do polityki. Wybory są szansą na promowanie ludzi z rożnych regionów województwa. Ci, którzy w tej polityce są czy byli posłami, powinni spróbować swoich sił w walce o miejsce w Senacie. Ja już posłem byłem trzykrotnie i w związku z tym nabyłem już pewne doświadczenie. To doświadczenie mam za sobą i daje mi ono pewną gwarancję dobrej pracy w Senacie. Sprawa druga, to taka, że uważam, że to jest ten moment, że powinienem powalczyć o mandat Senatora.

K.G. No właśnie, jak Pan ocenia swoje szanse, bo mandat weźmie jedna osoba. Prawdopodobnie jedynym poważnym konkurentem dla Pana będzie Władysław Komarnicki.

T.J.: Wie Pan, poczekajmy, nie można tak mówić. Z tego co wiem, cały czas swój start rozważa Helena Hatka. Na pewno Prawo i Sprawiedliwość wystawi kogoś mocnego. Dzisiaj jest sierpień, zobaczymy co będzie w październiku. Uważam, że moje doświadczenie, wieloletnia praca w samorządzie a obecnie w sejmiku, a wcześniej w Sejmie, pozwala na godne reprezentowanie mieszkańców województwa w Senacie. Kwestia druga związana jest z moimi poglądami. Ustaliłem z szefową PSLu w regionie – Jolantą Fedak, że kwestie światopoglądowe i spojrzenie na funkcjonowanie kraju są moimi prywatnymi sprawami i PSL takich warunków nie stawia. Ostatnie zamieszanie wokół in vitro w Senacie pokazało, że sytuacja się zmieniła. Senat nie jest już tylko maszynką do głosowania dla rządu i Sejmu. Okazało się, że w Senacie  zasiadają ludzie o różnych poglądach. Ja mam poglądy bardzo liberalne, jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe. Nie jestem zwolennikiem tego, żeby młodzież w szkole miała więcej godzin religii niż matematyki, fizyki, chemii czy biologii. Jestem za dyskusją społeczną w sprawie legalizacji marihuany i zwolennikiem dopuszczalności tego na własny użytek. Nie jestem za penalizacją tego elementu. Jestem także za dopuszczaniem przerywania ciąży, a nie karania tych, którzy to robią, a wtedy kiedy trzeba to zrobić, to tego nie robią. Jestem za Polską otwartą. Jestem zwolennikiem zrównoważonej polityki zagranicznej, zarówno w stosunku do Rosji, jak i Unii Europejskiej. Chcę także ograniczenia zatrudniania ludzi na umowach śmieciowych. Obecny kodeks pracy zezwala na to. Ponad 2 miliony osób w Polsce pracuje na umowach śmieciowych. Ja wcale nie uważam, że pobory, jakie zarabiają Polacy są wystarczające. Po 25 latach transformacji przyszedł taki czas, żeby obywatele, którzy pracują, a nie tylko posiadają, zarabiali przyzwoicie. Polacy zarabiają zbyt mało moim zdaniem. Zwiększenie wynagrodzeń zwiększy konsumpcję wewnętrzną, czyli rozrusza rynek wewnętrzny. Jestem przeciwnikiem tego, ażeby funkcjonowanie banków i kredytów hipotecznych powodowało sytuację taką, jaka ma miejsce ostatnio. Uważam, że na takie zmiany czekają Polacy, do takich zmian powołany jest Sejm i Senat i to będę robił.

K.G.: Kończąc wątek partii politycznych, chciałem zapytać o Sojusz Lewicy Demokratycznej. Był Pan wiele lat członkiem tej formacji. Czy nie uważa Pan, że moment na jednoczenie lewicy już minął i w nadchodzących wyborach poniesie druzgocącą klęskę?

T.J.: Ja myślę, że nie. Tradycją polskiej lewicy, ponad stuletniej, było zawsze to, że się kłóciła i była podzielona. Nigdy nie było tak, że na lewicy nie było frakcji czy rozłamów. I tak było zawsze. Zarówno w okresie międzywojennym, jak i po wojnie. Po 1989 roku to szczególnie jest widoczne. Sądzę, że odwaga, rozum i przewidywanie tego co będzie w przyszłości, spowodowało, że te główne partie na lewicy zawarły porozumienie i myślę, że Zjednoczona Lewica przekroczy próg ośmiu procent. Uważam także, że ludzie przejrzeli trochę na oczy po wyborach prezydenckich i widzą, że to jest tak jak opowiadał w kampanii Pan Andrzej Duda. Mówił co to nie będzie robił, a na razie żadnych ustaw nie widać i pewnie szybko ich nie zobaczymy.

K.G.: Przejdźmy teraz do Gorzowa. Jak Pan ocenia 9 miesięcy rządów Jacka Wójcickiego?

T.J.: Ja nie oceniam, bo tu nie ma co oceniać. Oceniać można czyny, a tu czynów brak. Brak jest jakichkolwiek decyzji. Tu żadnych pomysłów nie będzie. Jedyne pomysły to robienie festynów. Była przygotowana jeszcze przeze mnie koncepcja czteropasmowa remontu Kostrzyńskiej, to nowy prezydent z niej zrezygnował. To oznacza, że miasto wydatkowało z podatków mieszkańców ponad milion złotych. Te pieniądze zostały niewykorzystane, jak się okazuje. Projekt sam kosztował ponad 700 tysięcy, a przygotowanie koncepcji ponad 200. Centrum Edukacji Zawodowej okazuje się, że jest za duże. Nie wiem, co jest za duże, bo z tego co widzę, to nikt nawet tego projektu nie przeczytał. Nowe władze nie chcą reformować oświaty zawodowej w mieście, a to jest przyszłość dla gorzowian, żeby szkolili się w dobrych zawodach i zarabiali przyzwoite pieniądze. Z tego co wiem, to zwolniono z pracy sporo urzędników. Wymieniono także dużo osób w spółkach miejskich na swoich znajomych, a to nie jest dobry prognostyk na przyszłość. Pieniądze zitowskie, które wywalczyłem, są. Niestety obecna ekipa zrezygnowała z wielu projektów i będzie tworzyła je na nowo.

K.G.: A co Pan uważa o planie remontów dróg i chodników? Jak Pan ocenia dobór ulic oraz harmonogram i czas realizacji tego zadania?

T.J.: Żeby po mieście można było się poruszać, potrzebne są trasy średnicowe, mosty i wiadukty. Układ komunikacyjny w mieście za moich rządów znacznie się poprawił. Oczywiście, że trzeba remontować ulice i chodniki, ale to nie są elementy, które będą decydować o rozwoju miasta. Przykład zmiany koncepcji Kostrzyńskiej pokazuje, że będziemy mieli drogi powiatowe. Nowy prezydent nie daje odpowiedzi, co będzie dalej.

K.G.: A co jeśli chodzi o plan transportowy? Mam wrażenie, że już prawie „był, ale się zmył”. Czy nie uważa Pan, że obecnie plan transportowy dla Gorzowa jest w totalnej rozsypce?

T.J.: Plan transportowy przygotowywaliśmy 2 lata. Robili to specjaliści, którzy w innych miastach opracowywali takie plany. Plan podlegał publicznej dyskusji i przyjęła go Rada Miasta Gorzowa. W tym momencie już powinniśmy mieć zlecone projektowanie torowisk i plany ich remontów oraz przygotowywać się do zakupu taboru tramwajowego. Obecny plan jest zmieniany bez jego autorów. To świadczy o tym, że nie ma żadnych pomysłów i celów do osiągnięcia. Jest tylko bieżące zarządzanie tym, co się da. Przesunięto decyzyjność z wiceprezydentów na urzędników średniego szczebla. Działania i decyzje są rozproszone. To pokazuje, że ktoś się boi odpowiedzialności. Ludzie nie po to wybierali prezydenta, żeby nie podejmował decyzji albo podejmował i o nich nie mówił. Jak nie będzie reform i inwestycji, to miasto nie dostanie siły rozwojowej. Jak tak dalej będzie, to pozostaniemy w tym samym miejscu co jesteśmy.

K.G.: Czy nie uważa Pan, że ten rok pokazał, że zmiana prezydenta była jakby trochę wymuszona. Mówię tak, gdyż brakuje działań. Czy nie była to jedynie zmiana dla zmiany?

T.J.: Oczywiście, że tak było. Napotykałem na opór ze wszystkich stron. Wypisywano kłamstwa w mediach i do dziś je się wypisuje. Pod różnymi szyldami opowiada się rzeczy nieprawdziwe. Powtarzane kłamstwa w nieskończoność, stają się prawdą. Wie pan, jeśli poważny dziennikarz idzie na skwer Łokietka i pisze, że posadzili w Gorzowie baobaba, to pytam, gdzie są granice śmieszności. Wiadomo, że nie chodziło o żadnych Ludzi dla Miasta, tylko żeby wyrzucić prezydenta, z którym nie dało się nic załatwić. Miało być inaczej, no to jest inaczej. Wyrzucono z pracy kilkadziesiąt osób i wymieniono je na swoich, w większości spoza Gorzowa. W wyniku tego urząd jest w chaosie i funkcjonuje nieprawidłowo. Jest totalny chaos w zarządzaniu. Nie ma żadnych celów do osiągnięcia i myślę, że sporo ludzi, zwłaszcza dziennikarzy, przejrzało na oczy. Widać, że to był rok straconych szans. Rok to 25 procent kadencji, a więc dużo. Cały rok zajmuje projektowanie. Ludzie liczyli na dobra zmianę a jej nie ma i nie będzie. Na razie rzuca się szereg profuzji, jak choćby most przez Wartę, który planuje się zrobić pod koniec kadencji, a więc w ogóle go nie będzie. Podobnie jest z projektem rozbudowy urzędu. Tego też zaniechano. Proponuje się remont magistratu, ale nie wiadomo kiedy. W efekcie czego jest chaos i zafundowano przeprowadzki po to tylko, żeby płacić pieniądze czynszowe PWSZowi, a to nie rozwiązuje problemu. Jak Pan pamięta nie było żadnego programu Ludzi dla Miasta i to teraz widać. Jedynym pomysłem na kampanię była chęć odsunięcia Jędrzejczaka. A jak ktoś zapytał, jak będzie, to usłyszał, że fajnie. Ja oczekuję czegoś więcej od miasta wojewódzkiego z ambicjami. Myślę, że mieszkańcy powinni wyciągać wnioski i oglądać miasto z perspektywy rozwoju i tego, co będzie za kilka lat. A środków pomocowych nie będzie, więc w Gorzowie nie będzie dobrze.

K.G. Dziękuję za rozmowę.

T.J. Dziękuję i pozdrawiam wszystkich mieszkańców Gorzowa.

 

                    mag

 

 

  • Dodaj link do:
  • wykop-pl
  • facebook.com
logo_kurier_gorzowski.png

                 

       Od autorów blogu:

 

       Założyliśmy blog wielu autorów - "Kurier Gorzowski" - aby za jego pośrednictwem, niejako w charakterze "kuriera" przekazywać Państwu istotne informacje z obszaru gmin powiatu gorzowskiego i sąsiednich powiatów. Liczymy również na Państwa pomoc w pozyskiwaniu ciekawych informacji z naszego regionu i zachęcamy do komentowania wpisów na naszym blogu.

                                                                                                                                                                                                                    autorzy Kuriera Gorzowskiego

info@kuriergorzowski.pl

W krzywym zwierciadle
Czy Gorzów powinien być "Wielkopolski" ?
Sonda