Polecamy

Co słychać?

Wywiad z Jerzym Synowcem

Rozmowa z » Wywiad z Jerzym Synowcem

2014-10-02 09:33

Szymona Giętego znał w Gorzowie prawie każdy. Znał go także mecenas Jerzy Synowiec, który niegdyś, nieraz mijał go na ulicach miasta. To właśnie, między innymi, dzięki niemu postawiono dekadę temu  pomnik Kazimierza Wnuka, gorzowskiego kloszarda, nietuzinkową postać, znaną bardziej pod przydomkiem „Szymon Gięty”. Bez wątpienia pozostaje on jedną z miejskich legend. Legend, bez których nie można by było tworzyć powojennej „polskiej” historii miasta. Zapraszamy na rozmowę z mecenasem Jerzy Synowcem o idei budowy tego, oraz innych pomników, które w zacny sposób wpisały się w pejzaż Gorzowa.

 

Redakcja: Panie mecenasie, skąd pomysł na budowę pomnika Szymona Giętego?

Jerzy Synowiec: Motywacja jest dosyć prosta. Zresztą nie tylko moja, ale także Arkadiusza Grzechocińskiego (przyp.red: A. Grzechociński jest wiceprezesem Towarzystwa Miłośników Gorzowa, przedsiębiorcą) i kilku innych osób. Nasi rodzice przyjechali tutaj w 1945 roku, byli pionierami Gorzowa, ale nie czuli się w tym mieście „jak u siebie”. Wówczas ludzie myśleli, że wrócą na swoje ojcowizny. Gorzów, przedwojenny Landsberg był postrzegany jako miasto niemieckie. My jesteśmy pierwszym pokoleniem urodzonym i wychowanym w Gorzowie, potem przyszły kolejne. Dosyć szybko zrozumieliśmy, że Gorzów to nasza Mała Ojczyzna, i że dobrze byłoby upamiętniać to co nam towarzyszyło kiedy byliśmy bardzo młodymi ludźmi. Kiedy wchodziliśmy w wiek dojrzałości to naszym środowiskiem było to miasto, w którym tak wiele rzeczy nas otaczało. I żeby tworzyć klimat miasta już polskiego, z szacunkiem do jego niemieckiej przeszłości, zaczęliśmy szukać, tego co było ważne. Okazało się, że wiele osób wskazało właśnie na Szymona Giętego. To nie był noblista, to nie był ktoś wielki, ale to był  ktoś kto tworzył klimat miasta, ktoś kto był charakterystyczny.

Red.: Co wydarzyło się dalej?

J.S.: Postanowiliśmy odpowiedzieć na apel Gazety Wyborczej, która w tamtym okresie pisała na temat dotyczący tego, aby upamiętnić Szymona Giętego. Podchwyciliśmy tę ideę. Pokazaliśmy go tak jak pamiętaliśmy, czyli jako człowieka toczącego fajerkę, z nieodłącznym tobołkiem na plecach. Pamiętam nawet jak kiedyś brał udział w zawodach w toczeniu fajerki w centrum miasta. Był poniekąd kimś,  kogo dzisiaj nazwalibyśmy happenerem.

Red.: Jak zareagowali na ten pomysł ludzie?

J.S.: To był piękny pomysł, Gorzowianie to zaakceptowali, zbierali pieniądze, aby ten pomnik powstał w centrum miasta.

Red.: To dlatego wymyśliliście, aby „iść za ciosem”  i stawiać  „na piedestał” innych Gorzowian?

J.S.: Tak. Zaczęliśmy myśleć nad tym dalej. Kto jeszcze jest charakterystyczny dla naszego miasta, z kogo możemy być dumni. Szybko pomyśleliśmy o Edwardzie Jancarzu. Ja od małego byłem dumny, że jestem z miasta, w którym żył Edward Jancarz, wybitny żużlowiec. Tak powstał kolejny pomnik, a później następne.

Red.: Panie mecenasie, idea budowy kolejnych pomników jest na tyle interesująca, że do rozmowy o nich wrócimy (przyp.red.: rozmowa o Szymonie jest pierwszą z cyklu wywiadów o gorzowskich pomnikach).  Chcielibyśmy jednak, wrócić do postaci Szymona Giętego – to arcyciekawe. Przecież to prawdopodobnie jedyny kloszard na świecie, który posiada własny pomnik. Czy znał go pan osobiście?

J.S.: Oczywiście, że go znałem. Nie był to jednak mój kolega. On raczej nie wchodził w takie osobiste, personalne relacje z ludźmi. Widywałem go jednak dziesiątki razy. Jako kogoś kto przechadzał się z małpką, czy z czymś innym. Kiedyś na przykład zrobił wystawę kanarków, które okazały się pomalowanymi na żółto wróblami. Często chodził też po centrum, czy przy Warcie, przysiadał się do ludzi, często tych którzy spożywali alkohol, dyskutował. Pamiętam, widywałem go w pociągu relacji Gorzów – Krzyż. On był niejako wszechobecny, wiązało się z nim wiele anegdot, ludzie je powtarzali. Opowiadano o nim naprawdę niestworzone historie, często nieprawdziwe. Naprawdę barwna postać.

Red.: Panie mecenasie, kto zaprojektował Szymona?

J.S.:Szymona Giętego zaprojektował gorzowski rzeźbiarz Andrzej Moskaluk. Ponieważ przyjęliśmy zasadę, że Gorzowianom pomniki projektują Gorzowianie.  Gorzowianie także je wykonują.

Red.: Dziękujemy za rozmowę.

J.S.: Dziękuję.

 

 

S.C.

  • Dodaj link do:
  • wykop-pl
  • facebook.com
 

Komentarze

logo_kurier_gorzowski.png

                 

       Od autorów blogu:

 

       Założyliśmy blog wielu autorów - "Kurier Gorzowski" - aby za jego pośrednictwem, niejako w charakterze "kuriera" przekazywać Państwu istotne informacje z obszaru gmin powiatu gorzowskiego i sąsiednich powiatów. Liczymy również na Państwa pomoc w pozyskiwaniu ciekawych informacji z naszego regionu i zachęcamy do komentowania wpisów na naszym blogu.

                                                                                                                                                                                                                    autorzy Kuriera Gorzowskiego

info@kuriergorzowski.pl

W krzywym zwierciadle
Czy Gorzów powinien być "Wielkopolski" ?
Sonda