Polecamy

Co słychać?

Wywiad z Piotrem Dębickim

Rozmowa z » Wywiad z Piotrem Dębickim

2014-09-12 20:06

Rozmowa z Piotrem Dębickim, prezesem zarządu Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Sp. z o.o. 

Stanisław Czerczak:  Mija rok od przekształcenia gorzowskiego szpitala w spółkę z o.o.  Jest to czas, w którym można pokusić się o bilans działalności lecznicy w tej formule.

Piotr Dębicki: Tak naprawdę rozliczenie działalności nastąpi pod koniec roku. Przekształciliśmy szpital w drugiej połowie 2013r., a rok obrachunkowy szpitala kończy się 31 grudnia 2014 roku. Jest więc przedłużony o ponad trzy miesiące ubiegłego roku. W związku z tym finalne rozliczenie i sprawozdanie finansowe z działalności będzie obejmowało prawie szesnaście miesięcy. Niemniej jednak rok kalendarzowy minął i w tym czasie udało się zrobić naprawdę wiele. Gros spraw udało się ustawić na właściwym torze, nad wieloma pracujemy. Mogę zapewnić, że idziemy w kierunku rozwiązania wszystkich problemów szpitala, tak aby funkcjonował on jak lecznica na miarę XXI wieku.

S.C.  Jak wyglądało przekształcenie szpitala od strony prawnej? Można się domyślić, że było to ogromne przedsięwzięcie formalne.

P.D. Zgadza się, to była naprawdę skomplikowana operacja. Głównie ze względu na sytuację wewnętrzną szpitala. Odbiegała ona od modelu, który wyobrażał sobie ustawodawca. Zakładał on, że przekształcenie będzie się odbywało w stabilnej formie, kiedy uda się uzyskać porozumienie ze wszystkimi wierzycielami, podpisać z nimi umowy, określić wartość zadłużenia. I dopiero wówczas, na tej podstawie obliczyć kwotę dotacji z ministerstwa. Powiedziałbym delikatnie, że taki model jest dosyć optymistyczny. Sytuacja naszego szpitala była o wiele bardziej zagmatwana. W momencie kiedy proces przekształcenia się toczył, trwały nieprzerwanie zajęcia komornicze. Komornik zaś, nie działa jakby to się mogło wydawać, tzn. przyjdzie, weźmie coś i sprawa jest mówiąc kolokwialnie załatwiona. Niestety, zwłaszcza przy dużej ilości wierzycieli, składają oni tytuły egzekucyjne zasądzone przez sądy, łącznie z tytułami wykonawczymi. Komornik zaś nie posiada takiej ilości środków aby móc zaspokoić roszczenia. Sporządza więc plany podziału itd. Jest to droga przez mękę. Biorąc pod uwagę, że wierzycieli był naprawdę wielu, to w tej sytuacji sprawa była bardzo skomplikowana. Aby przybliżyć czytelnikom skalę, powiem że komornik posiadał tytuły wykonawcze na około 35 mln. złotych. Dzięki intensywnemu porządkowaniu tych spraw wewnątrz szpitala oraz współpracy z Urzędem Marszałkowskim udało się zaspokoić wszystkich wierzycieli, chociaż rozliczanie tych zajęć trwa do dzisiaj, a minął już rok od kiedy ciężko i intensywnie nad tym pracujemy. Reasumując te kwestie, myślę że warto podać liczby. W dniu przekształcenia było około 250. zajęć komorniczych, a na tę chwilę nierozliczonych (choć zapłaconych) zostało tylko trzydzieści. Przy poziomie skomplikowania rozliczenia komorniczego, uważam to za wielki sukces.

S.C.  Jak w takim razie wyglądają bieżące finanse szpitala?

P.D. Na tę chwilę płacimy wszystko na bieżąco, nie ma zobowiązań o charakterze wymagalnym. Oczywiście pojawiają się zaszłości, ale w takim ogromie faktur, dokumentów trudno jest czegoś nie przeoczyć. Jednak reagujemy, płacimy. Krótko mówiąc została założona spółka, która ma 80 mln długów wobec Urzędu Marszałkowskiego. Pierwszą ratę zapłacimy w połowie grudnia tego roku.

S.C.  A jak wyglądały sprawy poza finansowe, nazwijmy je organizacyjnymi? Jaką sytuację zastał Pan w szpitalu?

P.D. Muszę przyznać, że głównym problemem był rozpad organizacyjny szpitala, który nasilił się w ostatnim okresie przed objęciem przeze mnie sterów. Najjaskrawszym przejawem tej sytuacji było odchodzenie kadry lekarskiej. Wiele procesów było zorganizowanych nieefektywnie. Taki stan rzeczy powodował zupełnie zrozumiałe niezadowolenie pacjentów, ale również strona ekonomiczna szpitala na tym cierpiała. Firma nie była w stanie wykonywać odpowiednich ilości usług, nawet tych zakontraktowanych przez NFZ. W zależności od rodzaju działalności było to około 10 – 15% niewykonanych usług. Udało się odwrócić ten trend. Zanim objąłem stanowisko prezesa zarządu szpitala, jednostka nie spełniała wielu wymogów, nazwijmy je „twardymi”. Mam tu na myśli między innymi wymogi związane z przepisami budowlanymi, przeciwpożarowymi, obowiązkami nakładanymi przez Narodowy Fundusz Zdrowia, czyli posiadania odpowiedniego sprzętu, czy przeróżnych certyfikatów. Szpital nie posiadał planów rozwojowych, zresztą trudno byłoby planować rozwój, jeśli nie posiadało się pieniędzy na codzienne funkcjonowanie.

S.C. Jakie działania podjął Pan aby zmienić tę sytuację?

P.D. Pierwszym krokiem jaki wykonałem było oszacowanie sytuacji, kolejnym zaś wyciągnięcie wniosków i stworzenie odpowiedniego programu naprawczego. Najsensowniej będzie jeśli porównamy stan z ubiegłego roku do stanu obecnego. Na dzisiaj nie mamy żadnych braków jeśli chodzi o kadrę lekarską, podobnie sytuacja wygląda jeśli chodzi o kadrę pielęgniarską, czy obsługi technicznej i administracji. Po konflikcie kadry z ostatnim dyrektorem, szpital miał około pół tysiąca spraw w sądzie. W chwili obecnej toczą się dwie, zatem udało mi się rozwiązać te kwestie kompleksowo. Bardzo istotne było przygotowanie planów rozwojowych spółki, które już są. Mało tego, częściowo udało się je wdrożyć, a częściowo są już realizowane.

S.C. Wspomniał Pan, że udało się uzupełnić kadrę medyczną w stu procentach. Jak udało się przekonać lekarzy aby pracowali w prowadzonym przez Pana szpitalu?

P.D. To był trudny proces. Nie oszukujmy się, szpital nie miał dobrej renomy. Słynna w środowisku sprawa nefrologów dziecięcych, którzy przyszli do nas ze Szczecina, a po konflikcie z dyrektorem Twardowskim rozstali się w nieprzyjemnych okolicznościach. Ta sprawa negatywnie odbiła się na wizerunku szpitala w środowisku w Szczecinie (najbliższa nam uczelnia medyczna). Kiedy przyszedłem rok temu i rozpocząłem aktywne poszukiwanie lekarzy, pojawiły się początkowo pojedyncze osoby. Gdy okazało się, że są one zadowolone z pracy u nas, to informacja poszła „w świat” i udało się odbudować renomę szpitala, co dzisiaj skutkuje tym, że mamy aplikacje z tak dalekich zakątków Polski jak na przykład Zamość. Lekarze poszukując miejsc pracy, zwracają głównie uwagę na płace, ale bardzo istotnym czynnikiem jest też możliwość samorealizacji. A nasz szpital wydaje się być miejscem optymalnym. Dysponujemy możliwościami na miarę najlepszych szpitali uniwersyteckich jeśli chodzi o wyposażenie, z drugiej zaś strony dajemy łatwiejszą możliwość rozwoju i nauki niż w klinikach, gdzie trudno młodszym dostać się do stołu operacyjnego.

S.C. Porozmawiajmy teraz o certyfikacie jakości, który gorzowski szpital posiada od niedawna. Aby go otrzymać trzeba spełnić wiele uwarunkowań. Pan, pomimo tego, iż zarządza szpitalem dopiero rok czasu, osiągnął ten cel. Jak się to udało?

P.D. Wprowadzenie certyfikatu ISO 9001 wymagało wiele pracy. Przyznam szczerze, że kiedy obejmowałem funkcję prezesa zarządu nie sądziłem, że uda się ten cel osiągnąć w pół roku. Pamiętajmy jak ogromną korporacją jest nasza lecznica i jak wiele braków trzeba uzupełnić, aby osiągnąć ten cel. Myśmy to zrobili. Nie ja osobiście tylko ludzie, z którymi współpracuję, za co wyrażam ogromną wdzięczność.

S.C. Jak wygląda sytuacja „sprzętowa” szpitala. Przecież bez jej uporządkowania nie udałoby się zdobyć tego certyfikatu?

P.D. O ile szpital był wyposażony w sprzęt dużego kalibru, na przykład rezonans, czy inne urządzenia dofinansowane przez Unię Europejską, o tyle drobniejsze środki, wręcz banalne jak łóżka, wózki, meble, lampy, które jednostkowo są niedrogie, musimy uzupełnić. Stopień wyeksploatowania jest w niektórych przypadkach naprawdę duży. Moim zdaniem wynikło to z braku możliwości odtwarzania sprzętu, który niestety trwał ponad dekadę. Teraz można powiedzieć o wręcz lawinowej wymianie urządzeń. Kupujemy dziesiątki monitorów, pomp strzykawkowych i wielu innych rzeczy. Pozwala to na osiągnięcie lepszych cen w procesie przetargowym, ale też pokazuje jak wiele jest potrzeb. Sukcesywnie posuwamy się do przodu punkt po punkcie. Pamiętajmy, że dzięki temu znacznie skracamy czas oczekiwania na zabiegi i poprawiamybezpieczeństwo, a z punktu widzenia pacjenta jest to kluczowa rzecz.

S.C. No właśnie, wydaję się, że kluczową sprawą w funkcjonowaniu szpitala jest skuteczność leczenia, innymi słowy zadowolenie pacjenta. Jak omawiane przez nas działania wpływają na komfort leczenia, czy skrócenie kolejek?

P.D. Jest o wiele lepiej. W tej chwili gdy pacjent trafia na oddział i jest potrzeba wykonania rezonansu, dzieje się to natychmiast, a nie jak poprzednio po długim czasie. Efekt naszych działań jest taki, że wydłużyliśmy na przykład prace bloku operacyjnego, dla planowych zabiegów do godziny 19. Blok pracuje także w soboty, kiedy jest taka potrzeba. Szpital działa lepiej, ponieważ mówiąc brutalnie, produkcja usług, czyli np. zabiegi, możemy robić szybciej i częściej. Możemy dostać w związku z tym więcej pieniędzy z NFZ, co przekłada się bezpośrednio na sytuację finansową lecznicy. A sytuacja finansowa szpitala jest w tej chwili bardzo dobra. Najbardziej zależy mi, aby pacjent miał realne terminy. Co to oznacza? Jeżeli przychodzi pacjent ze skierowaniem od lekarza i ma trafić do poradni specjalistycznej, to powinien tam trafić w rozsądnym terminie. W moim rozumieniu rozsądny termin to około dwóch tygodni od momentu zgłoszenie takiej potrzeby. Kiedy przyszedłem do szpitala to terminy na badanie rezonansem wynosiły około pół roku. Na dzisiaj jest to około miesiąca. Sam Pan widzi, że różnica jest znaczna, a gwarantuję, że będzie jeszcze lepiej. Zwiększyliśmy także wykonanie kontraktów w poradniach. Rok temu wykonanie kontraktów było na poziomie 60%, a teraz 130-150%. Czyli przyjmujemy dwa razy więcej pacjentów. Przyzna Pan, że to ogromna różnica jakościowa.

S.C. Przyznam Panie prezesie. Przejdźmy teraz do kwestii związanych z infrastrukturą budowlaną. Za Pana kadencji został wyremontowany SOR, który robi naprawdę imponujące wrażenie - mamy certyfikowane lądowisko...

P.D. Gorzowski szpital jest wyremontowany. Do remontu tak naprawdę zostały dwa oddziały i kolejne dwa wymagają przeniesienia na Dekerta. Pilnych prac wymaga ortopedia i zakładam, że będzie to zrobione do końca tego roku. Drugi oddział to chirurgia ogólna i onkologiczna. Inne oddziały są już wyremontowane. Aktualnie toczy się przebudowa wewnętrznych ciągów komunikacyjnych. Mam tutaj na myśli korytarze na parterze i pierwszym piętrze. Oprócz tego wymienimy windy w zespole szpitalnym przy ul. Dekerta. Te windy będą bardzo nowoczesne, ze stali nierdzewnej, szkła. Działamy także w kierunku wymiany stolarki przeciwpożarowej, tak aby były w stanie wytrzymać przez godzinę pożaru. Właśnie trwa przetarg i liczymy, że potencjalny wykonawca będzie w stanie zrobić to do marca 2015r. To istotnie wpływa na wizerunek szpitala, ponieważ są to miejsca widoczne. Kolejną dużą inwestycją będzie budowa wielofunkcyjnego pawilonu, w którym chcemy przenieść onkologię kliniczną, oddział reumatologii. Będzie tam powiększona pediatria i hematologia. Gdy to zrobimy, będziemy spełniać wszystkie najwyższe standardy. Modernizujemy także blok operacyjny, przy okazji zmodernizowana zostanie centralna sterylizatornia. Przeniesiemy również z ul. Walczaka mikrobiologię. To wszystko jest wynikiem stworzenia przez nas modelu informującego o tym jak powinien wyglądać szpital według najwyższych europejskich standardów.

S.C. A jak wygląda kwestia informatyzacji szpitala?

P.D. Jest to bardzo kosztowna sprawa. Szpital jest ogromny, a ceny systemów idą w miliony. Nie mamy jednak wyjścia więc krok po kroku wdrażamy najnowsze technologie także w tym zakresie. Celem tego działania jest ostateczna rezygnacja z papierowej formy dokumentacji na rzecz cyfrowej. To się dzieje w całej Polsce i jest nieodzownym elementem nowoczesnej lecznicy.

S.C. W ostatnim roku udało się wykonać ogrom pracy, wiele działań jeszcze przed Panem. Życzymy wielu sukcesów na tej niwie i spokojnie patrzymy w przyszłość gorzowskiego szpitala. Dziękuję za rozmowę.

P.D. Dziękuję.

 

Stanisław Czerczak

 

 

 

 

 

 

 

  • Dodaj link do:
  • wykop-pl
  • facebook.com
 

Komentarze

logo_kurier_gorzowski.png

                 

       Od autorów blogu:

 

       Założyliśmy blog wielu autorów - "Kurier Gorzowski" - aby za jego pośrednictwem, niejako w charakterze "kuriera" przekazywać Państwu istotne informacje z obszaru gmin powiatu gorzowskiego i sąsiednich powiatów. Liczymy również na Państwa pomoc w pozyskiwaniu ciekawych informacji z naszego regionu i zachęcamy do komentowania wpisów na naszym blogu.

                                                                                                                                                                                                                    autorzy Kuriera Gorzowskiego

info@kuriergorzowski.pl

W krzywym zwierciadle
Czy Gorzów powinien być "Wielkopolski" ?
Sonda